Projekt „Dornier Do 24”


Fundacja Fort-Rogowo już w 2006 roku postawiła sobie za cel wydobycie łodzi latającej Dornier Do 24 z j. Resko Przymorskie. Pierwszym etapem było zebranie materiałów faktograficznych o wodnosamolocie który spadł do Kamper See 5 marca 1945 roku oraz zainteresowanie strony niemieckiej projektem. W 2006 roku Prezes Fundacji, Mirosław Huryn osobiście rozmawiał o projekcie wydobycia Dorniera Do 24 z Panem Irvinem Dornierem, wnukiem konstruktora łodzi latającej Dornier. Był on zainteresowany wydobyciem jak również udzieleniem pomocy w restauracji wodnosamolotu. W prasie niemieckiej ukazało się kilka artykułów o katastrofie Dorniera Do 24 na Kamper See. Do redakcji „Die Pommersche Zeitung” zgłosili się świadkowie tamtego wydarzenia. Ze strony polskiej nie było zainteresowania projektem. Prawdopodobnie wysoki koszt operacji wydobycia odstraszył obie strony.

Fundacja nie zrażając się pierwszym niepowodzeniem dalej była zainteresowana realizacją projektu. W dniach 1 – 3 maja 2009 roku razem z redakcją ,,Magazynu Nurkowanie” oraz Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu zorganizowała poszukiwania zatopionych wraków samolotów w jeziorze Resko Przymorskie. Celem poszukiwań było zweryfikowanie zebranych od świadków informacji o wielu wrakach zalegających na dnie jeziora. Mimo trudnych warunków panujących w trakcie poszukiwań, udało się zlokalizować trzy obiekty. Jednym z nich okazał się wrak dużego samolotu. Identyfikacja wydobytych elementów pozwoliła na stwierdzenie z dużym prawdopodobieństwem, że odnaleziony wrak jest wodnosamolotem Dornier Do 24 T-3, (nr fabryczny 1151), który brał udział w ewakuacji osób cywilnych z lotniczej bazy morskiej Kamp. Eksploracja odbyła się się za wiedzą i zgodą Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i właściciela terenu.

Członkowie Fundacji nawiązali kontakt z archiwami niemieckimi, z osobami pracującymi na lotnisku Kamp i dawnymi mieszkańcami tych terenów, gromadząc materiały z okresu II wojny światowej. Przygotowania do wydobycia wraku były kontynuowane bez błysku fleszy i wrzawy medialnej. Fundacja otrzymała pozwolenie na eksplorację j. Resko Przymorskie.

Projekt "Dzieci z Kamp", inicjatywa Burmistrza Trzebiatowa, jest dalszą kontynuacją projektu Fundacji Fort Rogowo.



Ekspedycja „Poszukiwacze zaginionej Arki” 2009 rok


W dniach 1 – 3 maja 2009 roku redakcja ,,Magazynu Nurkowanie”, Fundacja ,,Fort-Rogowo” oraz Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu zorganizowały poszukiwania zatopionych wraków samolotów w jeziorze Resko Przymorskie. Trzydniowa ekspedycja poszukiwawcza wymagała realizacji szeregu przedsięwzięć logistycznych. Na apel organizatorów odpowiedziało wielu płetwonurków z Polski i Niemiec.

Według relacji świadków, opowiadań miejscowej ludności oraz dokumentów wynika, że w jeziorze może znajdować się kilka zatopionych samolotów. Celem poszukiwań było zweryfikowanie wszystkich tych pogłosek. Akcja odbyła się za wiedzą i zgodą Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i właściciela terenu. W czasie poszukiwań nie były podejmowane działania mające na celu wydobycie większych elementów z wraku samolotu. Głównym celem wyprawy było udokumentowanie położenia i stanu wraków oraz wydobycie drobnych elementów do identyfikacji. W trakcie eksploracji jeziora wykorzystano jednostki pływające oraz elektroniczny sprzęt do podwodnych poszukiwań: sonar boczny, echosondę, magnetometr protonowy, podwodne kamery. Oprócz głównych organizatorów, w poszukiwaniach pomagali: Muzeum Orła Białego ze Skarżyska-Kamiennej, Skansen Rzeki Pilicy z Tomaszowa Mazowieckiego, Muzeum Broni Pancernej z Poznania, Fort Zachodni Świnoujście, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Stowarzyszenie Archeologii Militarnej ,,Pomorze”, Bluelife.pl, Stowarzyszenie Akwanautów Militarnych ,, Błotniak”, Shoop.pl,. Całość akcji zabezpieczali strażacy-ratownicy OSP „Tryton” z Kołobrzegu. W ekspedycji wzięło udział ponad 20 osób z różnych stron Polski oraz dwóch płetwonurków z Niemiec.

Warunki w czasie poszukiwań były bardzo trudne. Mała przejrzystość i niska temperatura wody oraz zamulone dno jeziora nie ułatwiały prowadzenie eksploracji jeziora Resko Przymorskie. Za pomocą bocznego sonaru zlokalizowano trzy obiekty. Jednym z nich okazał się wrak dużego samolotu. Szczątki były rozrzucone na dużej powierzchni. Trzy jednostki pływające zakotwiczono nad wrakiem.


 Ekipa płetwonurków wyrusza na poszukiwania (Fot. MOP w Kołobrzegu)

 

 

 Szczątki wodnosamolotu wydobyte z dna jeziora (Fot. MOP w Kołobrzegu)


Odłamek pocisku tkwiący w fragmencie poszycia wodnosamolotu wydobytego z

j. Resko Przymorskie (Fot. J. Nowicki)


Płetwonurkom udało się po odgrzebaniu mułu wejść około 2 m w głąb jego części ogonowej. Na miejscu upadku samolotu udało się przy pomocy wykrywaczy metali namierzyć i wydobyć drobne elementy samolotu.

Identyfikacja tych elementów pozwoliła na stwierdzenie z dużym prawdopodobieństwem, że odnaleziony wrak jest wodnosamolotem Dornier Do 24 T-3, (nr fabryczny 1151), który brał udział w ewakuacji z bazy morskiej Kamp. W dniu 5 marca 1945 roku około godz. 14.30 przeciążona łódź latająca Dornier Do 24 z załogą i pasażerami runęła do jeziora. Pod wodą znalazło się 72 pasażerów i 4 członków załogi. Większość pasażerów na pokładzie stanowiły dzieci z opiekunami oraz starsze osoby.

Wśród wydobytych elementów, znajdował się fragment poszycia samolotu z odłamkiem pocisku. Możliwe, że do katastrofy przyczynił się ostrzał lotniska, prowadzony w tym dniu przez radzieckie czołgi ze wsi Roby. Wrak jest bardzo zniszczony, a najlepiej zachowana część ogonowa pogrążyła się głęboko w mule. Ilość miejsc, wytypowanych do dalszy poszukiwań potwierdza tezę, że w jeziorze znajduje się więcej wraków. Następne wyprawy eksploracyjne pozwolą zapewne wyjaśnić wiele zagadek związanych z działalnością niemieckiej lotniczej bazy morskiej nad jeziorem Resko Przymorskie.



Ekspedycja „Resko 87”

 

15 sierpnia 1987 roku nad jeziorem Resko Przymorskie rozbiła namioty ekspedycja poszukiwawcza, składająca się członków klubu „Rafa” z Woroneża”, harcerzy warszawskiego klubu płetwonurków „Wanda” i wrocławskiego klubu „Moana”. Ekipa miała odnaleźć samolot, o którym napisał w liście do redakcji „Technika Młodzieży’, pułkownik rezerwy G. Nowikow. Dla ekipy płetwonurków urządzono obóz z kuchnią, świetlicą i salą kinową. Radziecka ekipa liczyła 25 a polska 20 osób. Dodatkowo w ekspedycji uczestniczyli specjaliści wojskowi. Pluton płetwonurków wojskowych zabezpieczał i koordynował prace poszukiwawcze i wydobywcze. Kierownikiem grupy radzieckiej był Wasilij Zacharczenko a polskiej Borys Waszkiewicz. W to przedsięwzięcie były zaangażowane także władze dawnego województwa szczecińskiego.

            Harcerze przywieźli kompresor do ładownia aparatów tlenowych i komorą dekompresyjna. Płetwonurkowie z klubu „Rafa” nadmuchiwane boje, urządzenie do zasysania mułu i magnetometr. Pierwszego dnia ruszyli na jezioro „zwiadowcy’ na 2 plastikowych łodziach z silnikami. Ich zadaniem było zlokalizować metalowe przedmioty znajdujące się w wodzie i oznaczyć to miejsce boją. Następnie do akcji wchodzili płetwonurkowie. Poszukiwania utrudniała mała przejrzystość wody, zmienna pogoda i gruba warstwa mułu. W tym samym czasie dwie łodzie pływały równoległym kursem wlokąc za sobą po dnie obciążoną linę. Zadaniem prowizorycznego trału było zaczepienie za części leżące na dnie. Gdy stwierdzono zaczep – płetwonurkowie sprawdzali dno. Przy betonowej pochylni, po której wyciągano wodnosamoloty na brzeg, odnaleziono lotnicze przyrządy i wysadzony sejf. Równolegle zasięgano informacji u miejscowych, starszych mieszkańców o zatopionym samolocie. Okazało się, że w jeziorze znajduje się więcej samolotów. Miejscowi rybacy wskazali miejsce, gdzie zaczepiali sieciami o samolot.

Już pierwsze wskazania magnetometru potwierdziły występowanie skupiska metalu. Części były rozrzucone na dużym obszarze i pochodziły z przedniej części samolotu. Na początek wydobyto kawałki gładkiego poszycia. Później z tego miejsca zasysano muł na metalowa skrzynkę z otworami. Pełniła ona rolę „sita”, na którym po ścieknięciu wody pozostawały znalezione części. W czasie prac poszukiwawczych odnaleziono miedzy innymi: część tablicy przyrządów z kabiny pilotów, część z 3 sektorami gazu, amunicję dużego kalibru do karabinu maszynowego, dokumenty, kartki żywnościowe, widokówkę (z adresem wskazującym, że samolot przyleciał z Kaliningradu), rzeczy osobiste załogi, cenne przedmioty. Na jednym z kawałków duraluminium odczytano napis: „Do-24”. Znaleziono także 6 bomb lotniczych, które wywieźli saperzy i wysadzili w bezpiecznym miejscu.

Wydobyte szczątki Dorniera Do 24 i szereg innych przedmiotów trafiły do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu a Fundacja Matka i Dziecko otrzymała cenne przedmioty odnalezione w wraku samolotu. Mimo trzech tygodni wytężonej pracy, nie odnaleziono tylnej części samolotu. Miejscowi twierdzili, że w toni jeziora spoczywają jeszcze dwie maszyny. Jednak nie udało się ich  zlokalizować.

 

             Przygotowania do poszukiwań na j. Resko Przymorskie (Fot. J. Mirowski)

 

     Jedna z wielu bomb lotniczych znalezionych w jeziorze (Fot. J. Mirowski)